Tak, pan T zawital do londynu, ale nic nie jest tak jak bylo. Uczucie wygaslo. Nie wierze, ze kiedys to powiem, ale juz go nie kocham. Wszystko w co kiedys wierzylam przepadlo. Nie wiem jak to jest mozliwe ale sie stalo. Jestesmy kumplami, przynajmniej tak to oboje widzimy. Potrzebujemy siebie wzajemnie, pomimo, ze czesto sie jeszcze klocimy.
Wszystko znow ma barwe szarosci, nie wiem czy to dlatego ze patka znow zostala sama, czy po prostu znow jestem na rozstaju drog mojego zycia. Chcialabym wiele, moze i mam mozliwosci zeby to osiagnac ale brakuje mi jakiegos kopniaka w dupe, ktory doda mi odwagi. Nie jestem jedna z tych nowoczesnych kobiet, ktore same biora sprawy w swoje rece. Lubie czekac i byc rozpieszczana. I wlasnie moze dlatego czasami nie moge sie doczekac. Nie wiem czesto co mam zrobic, jak zadzialac i czy w ogole zaczac. Brakuje mi zdecydowania. Oni wiedza, ze sie wachasz. Mysle ze moglabym to dobrze rozegrac, ale brakuje mi jaj. Mysle sobie TO ON POWINIEN NAPISAC, ale prawda jest taka ze on moze czekac na to samo. I wtedy zjawia sie nastepna, ktora jest odwazniejsza niz ja i zabiera mi cos z przed nosa. Trudno mi sobie wyobrazic jakas relacje z tym czlowiekiem, ale czy to pierwszy raz milosc wystawia nas na probe? A moze bedziemy z cyklu tych ludzi, ktorzy poznali sie na przekor przeciwnosci losu. Nie wiemy tego. Pisze ta notke i uswiadamiam sobie, ze powinnam napisac jednak do niego, ale z drugiej strony wiem, ze i tak tego nie zrobie. Kogo winic? Tylko siebie!!
Wszystko znow ma barwe szarosci, nie wiem czy to dlatego ze patka znow zostala sama, czy po prostu znow jestem na rozstaju drog mojego zycia. Chcialabym wiele, moze i mam mozliwosci zeby to osiagnac ale brakuje mi jakiegos kopniaka w dupe, ktory doda mi odwagi. Nie jestem jedna z tych nowoczesnych kobiet, ktore same biora sprawy w swoje rece. Lubie czekac i byc rozpieszczana. I wlasnie moze dlatego czasami nie moge sie doczekac. Nie wiem czesto co mam zrobic, jak zadzialac i czy w ogole zaczac. Brakuje mi zdecydowania. Oni wiedza, ze sie wachasz. Mysle ze moglabym to dobrze rozegrac, ale brakuje mi jaj. Mysle sobie TO ON POWINIEN NAPISAC, ale prawda jest taka ze on moze czekac na to samo. I wtedy zjawia sie nastepna, ktora jest odwazniejsza niz ja i zabiera mi cos z przed nosa. Trudno mi sobie wyobrazic jakas relacje z tym czlowiekiem, ale czy to pierwszy raz milosc wystawia nas na probe? A moze bedziemy z cyklu tych ludzi, ktorzy poznali sie na przekor przeciwnosci losu. Nie wiemy tego. Pisze ta notke i uswiadamiam sobie, ze powinnam napisac jednak do niego, ale z drugiej strony wiem, ze i tak tego nie zrobie. Kogo winic? Tylko siebie!!
Tagi:
zwiazek
04.12.2011 o godz. 20:07
komentuj (0)
No tak, Pan T zawital do Londynu. DZwiny zbieg okolicznosci, ale nie doszukuje sie tu zandych niuansow. Przyjmuje zycie takie jakie jest. Preferowalabym inny splot wydarzen, ale sadzac po mojej przyjaciolce i jej z kolei perypetiach - nic nie jest ani nie bedzie takie jakbysmy chcieli. Takze ciesze sie ze w moim zyciu na ta chwile ktos zaplata mi mysli, ale nie cierpie z jego powodu. Mr Bossy zdaje sie byc interesujacym tematem na prace inzynierska badz magisterska. Ciekawy typ, bardzo przyciagajacy uwage, tajemniczy poniekad. Nie rozgryzlam go dotychczas. Niby daje mi jakies wskazowki dotyczace naszej wspolnej przyszlosci, lecz gdy aura minie - doslownie nie daje mi zadnych wskazowek :/ Moze po prostu sie boi. Boi sie mnie, mojego wieku, mojej rozwydrzonej natury i zmarnowania moich mlodzienczych lat, ktore on juz przezyl. Boi sie, ze jego umysł kształtują doswiadczenia niekoniecznie same miłe, a moj kształtują marzenia bo jestem wciaz mloda. Moj Drogi D. czasami wydaje mi sie, ze moje doswiadczenia w dziedzinie milosci sa tak samo zawile, dlugie i pogmatwane jak twoje. Chcialabym zeby wierzyl w milosc w kazdym wieku i pomiedzy kazdym wiekiem. Skoro ja potrafie (ta malo doswiadczona) to dlaczego on nie moze w to uwierzyc!? Sprawa nie nabiera zadnego tepa, twkie w tym samym miejscu od naszego pierwszego spotkania. Tyle ze znam go troszke lepiej. Znam, a moze nie. :/ Nic juz nie wiem. W mojej glowie rodzi sie milion pomyslow na dzien i wszystkie sa nieprawdopodobne. Zostal mi miesiac, chcialabym go jak najlepiej wykorzystac. Chcialabym go poznac. :/
Co do Pana T. to tez jest historia rodem z Disneya. Prawda jest dosc bolesna ale z zalazkiem happyendu. Im wiecej czasu spedzamy ze soba tym bardziej jestem utwierdzona w przekonaniu, ze to nie jest ten sam czlowiek w ktorym sie zakochalam. Dzieli nas bariera wydaje mi sie nie do przeskoczenia. Nie bylabym szczesliwa wytykajac mu winy jakie mi uczynil. Tymbardziej on nie bylby szczesliwy, a to prowadzi do nieuniknionego powrotu do przeszlosci i decyzji, ktore on podejmuje w poczuciu jakiegos odruchu nie-do-opanowania. I wlasnie, D. wydaje sie byc inny. Moze to przez wiek. Wydaje sie ze kazde jego wypowiedziane slowo ma pokrycie. Nie rzuca slow na wiatr, nie obiecuje zlotych gor. Nie daje mi zludnych nadziei zaraz po poczuciu 'tej chwili'. Jest w stanie ochlonac i trzezwo spojrzec na realia i rzeczywistosc jaka go otacza. Cenie to pomimo ze lubie klarowne sytuacje typu 'kawa na lawe'.
..i to jak mnie dotyka, swoimi duzymi dlonmi, szorstkimi od pracy w tak delikatny sposob. To jak ze mna rozmawia, nie traktujac mnie jak gowniare, niedoswiadczona malolate, ktora jestem. Traktuje mnie powaznie, kazde moje slowo. Mam nadzieje, ze sytuacja sie rozwinie lub chocby rozwiaze w ten czy inny sposob.
Praca jak to praca. Dosc nudna, kasa srednia, godz malo. Ale traktuje przezycia tutaj jako przygode, nie jak obowiazek zarobienia grubej kasy. Byleby wyjsc na czysto, a przezycia tutaj.. Jak na razie BEZCENNE. Stay tuned
Co do Pana T. to tez jest historia rodem z Disneya. Prawda jest dosc bolesna ale z zalazkiem happyendu. Im wiecej czasu spedzamy ze soba tym bardziej jestem utwierdzona w przekonaniu, ze to nie jest ten sam czlowiek w ktorym sie zakochalam. Dzieli nas bariera wydaje mi sie nie do przeskoczenia. Nie bylabym szczesliwa wytykajac mu winy jakie mi uczynil. Tymbardziej on nie bylby szczesliwy, a to prowadzi do nieuniknionego powrotu do przeszlosci i decyzji, ktore on podejmuje w poczuciu jakiegos odruchu nie-do-opanowania. I wlasnie, D. wydaje sie byc inny. Moze to przez wiek. Wydaje sie ze kazde jego wypowiedziane slowo ma pokrycie. Nie rzuca slow na wiatr, nie obiecuje zlotych gor. Nie daje mi zludnych nadziei zaraz po poczuciu 'tej chwili'. Jest w stanie ochlonac i trzezwo spojrzec na realia i rzeczywistosc jaka go otacza. Cenie to pomimo ze lubie klarowne sytuacje typu 'kawa na lawe'.
..i to jak mnie dotyka, swoimi duzymi dlonmi, szorstkimi od pracy w tak delikatny sposob. To jak ze mna rozmawia, nie traktujac mnie jak gowniare, niedoswiadczona malolate, ktora jestem. Traktuje mnie powaznie, kazde moje slowo. Mam nadzieje, ze sytuacja sie rozwinie lub chocby rozwiaze w ten czy inny sposob.
Praca jak to praca. Dosc nudna, kasa srednia, godz malo. Ale traktuje przezycia tutaj jako przygode, nie jak obowiazek zarobienia grubej kasy. Byleby wyjsc na czysto, a przezycia tutaj.. Jak na razie BEZCENNE. Stay tuned
Tagi:
zwiazek
Here I am again! London in progress. Czyli jak mala dziewczynka ponownie trafila do 'miasta nadziei'. Minal juz pierwszy tydzien. Cos sie ruszylo, ale nie wszystko tak jak powinno. A moze raczej w nieodpowiedniej kolejnosci. Pracy nadal brak, wiec beznadzieja w tym kierunku, ale na horyzoncie milosci pojawila sie struga promieni slonecznych. Nie mozna nazwac tego sloncem - nie na tym etapie. Przyszlosc zapowiadala by sie wysmienicie, lecz perspektywa zostania macocha w wieku 21 lat jest przerazajaca. Ja? Ja jako macocha? Rozwydrzonej i rozpuszczonej 14latki? Hell noooo! I oczywiscie system wartosci tego czlowieka. Wiadomo, coreczka zawsze bedzie na pierwszym miejscu. Pozniej firma, praca i moze, moze JA! Ale wychodze z zalozenia, ze zycie jest za krotkie zeby odrzucac mozliwosci, ktore nam daje. Musimy z nich korzystac, bo pomimo, ze wygladaja na malo obiecujace - moga sie przerodzic w cos wyjatkowego.
Pan T. oraz film 'Powrot do przeszlosci' maja ze soba wiele wspolnego. Znow sie zaczelo dziac, w najmniej oczekiwanym momencie. Moze to po prostu summer heat, a moze cos wiecej. <bezradna>.
Pozyjemy - zobaczymy. Stay tuned from The City of London <3
Pan T. oraz film 'Powrot do przeszlosci' maja ze soba wiele wspolnego. Znow sie zaczelo dziac, w najmniej oczekiwanym momencie. Moze to po prostu summer heat, a moze cos wiecej. <bezradna>.
Pozyjemy - zobaczymy. Stay tuned from The City of London <3
Tagi:
zwiazek
Za mocno sie kochalismy, popelnilismy blad bo trafilismy ze soba w 10 i tak bardzo chcielismy utrzymac poziom ze nie wytrzymalismy presji..
Tagi:
zwiazek
Wszystko nie idzie tak jak powinno. Jestem zlym czlowiekiem. To co daje -dostaje, samoistne zlo! Juz nie wiem co moglabym zrobic, krzywdze nawet najblizszych! Serce peka!! Wyznalam mu milosc, czuje sie podle z tego powodu. Jestem na takim dnie, ze nawet nie moge teraz pisac. Zakoncze ta notke bo brakuje mi slow na opisanie tego wszystkiegoooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo
Tagi:
zwiazek
Decyzje, decyzje. Juz za niedlugo kwiecien i maj i czerwiec. 3 miesiace na podjecie takiej decyzji to stanowczo za malo... Co tu robic, hmmm... Mam marzenia i nie zawaham sie ich wykorzystac ;)
Tagi:
zwiazek
Serwus, hello!
Czy naprawdę tylko o to w życiu szło?
Matki, żony i kochanki,
wczoraj koleżanki,
do tej układanki nie pasują już.
Spadły płatki ususzonych róż.
Żegnaj, bye, bye!
Dawno już wypłowiał z serca tamten maj.
On był kot, a ty pies,
potem wanna łez,
wstawaj znowu przy tapczanie rośnie bez.
I nie ważne jesteś z nim czy bez.
Cześć, do widzenia!
Pamiątki precz dalej w kąt!
Bzdura zwątpienia,
czas nareszcie naprawić bład.
Witaj, hej-ho!
Wnet wesoło będzie w koło ho ho.
Matki żony i kochanki,
dzisiaj huliganki,
dosyć mają wreszcie tej skakanki spór.
I do tanga zrobią pierwszy ruch.
Do zobaczenia!
Dnia nigdy nie wypuść z rąk,
zbieraj marzenia,
los zaśpiewa ci nowy song!!
Tagi:
muzyka
W takich chwilach zastanawiam się co zrobiłam źle.. Gdzie popełniłam bład, że życie doprowadziło mnie do krainy zwanej 'Nikąd' i zadaje sobie pytanie czy moge sie z tamtad wyrwac? Chcialabym!
Chcialabym znow poczuc swoja dobra passe. Powiedziec po prostu: 'Taaaa, szczescie mi dzis sprzyja'. I nie wiem tez czy to efekt moich decyzji i poczynań czy to wlasnie jest ta slawetna 'doroslosc', o ktorej tyle sie mowi.
Tyle pytań - zero odpowiedzi. Gdyby ktokolwiek mógł mi pomoc odpowiedziec chocby na jedno z nich.
Ale nikt nie moze. Nikt nie zna mnie lepiej niz ja sama, a i ja nie potrafie odpowiedziec na te trudne egzystencjalne pytania. 'Skurwysynskie zycie'! Gdybym tylko miala na tyle jaj zeby sprostac temu wszysktiemu. Odbic sie od dna! Pokazac wszystkim ze naprawde mnie stac - wtedy zdecydowanie poczulabym sie wartosciowsza. Gdybym poznala mezczyzne, ktory pomogl by mi w to uwierzyc... gdybym... No wlasnie, takie gdybanie!!
Jestesmy tacy do siebie podobni! Wrecz identyczni. Nie tesknisz... Zazdroszcze! Odbiles sie od dna latwiej niz myslalam. Tobie zla passa minie i zaczniesz byc szczesliwy. Wtedy pomyslisz ze moglbys kogos poznac i poznasz. Zalozysz rodzine i BEDZIESZ SPELNIONY. A wiesz czemu potrafisz to zrobic nawet teraz? Bo juz o mnie nie myslisz. Bo duchy przeszlosci cie opuscily. Tak jak napisales... MASZ TERAZ TERAZNIEJSZOSC, PRZESZLOSC CIE NIE INTERESUJE. I cokolwiek bym zrobila lub nie-zrobila nic nie zmieni faktu, ze z Twojej strony to DEFINITYWNY, OSTATECZNY KONIEC.
A ja... ja jestem po prostu naiwna. I gdzie ja z tym zajde? Beznadzieja!
Bruno Mars- talking to the moon
Chcialabym znow poczuc swoja dobra passe. Powiedziec po prostu: 'Taaaa, szczescie mi dzis sprzyja'. I nie wiem tez czy to efekt moich decyzji i poczynań czy to wlasnie jest ta slawetna 'doroslosc', o ktorej tyle sie mowi.
Tyle pytań - zero odpowiedzi. Gdyby ktokolwiek mógł mi pomoc odpowiedziec chocby na jedno z nich.
Ale nikt nie moze. Nikt nie zna mnie lepiej niz ja sama, a i ja nie potrafie odpowiedziec na te trudne egzystencjalne pytania. 'Skurwysynskie zycie'! Gdybym tylko miala na tyle jaj zeby sprostac temu wszysktiemu. Odbic sie od dna! Pokazac wszystkim ze naprawde mnie stac - wtedy zdecydowanie poczulabym sie wartosciowsza. Gdybym poznala mezczyzne, ktory pomogl by mi w to uwierzyc... gdybym... No wlasnie, takie gdybanie!!
Jestesmy tacy do siebie podobni! Wrecz identyczni. Nie tesknisz... Zazdroszcze! Odbiles sie od dna latwiej niz myslalam. Tobie zla passa minie i zaczniesz byc szczesliwy. Wtedy pomyslisz ze moglbys kogos poznac i poznasz. Zalozysz rodzine i BEDZIESZ SPELNIONY. A wiesz czemu potrafisz to zrobic nawet teraz? Bo juz o mnie nie myslisz. Bo duchy przeszlosci cie opuscily. Tak jak napisales... MASZ TERAZ TERAZNIEJSZOSC, PRZESZLOSC CIE NIE INTERESUJE. I cokolwiek bym zrobila lub nie-zrobila nic nie zmieni faktu, ze z Twojej strony to DEFINITYWNY, OSTATECZNY KONIEC.
A ja... ja jestem po prostu naiwna. I gdzie ja z tym zajde? Beznadzieja!
Bruno Mars- talking to the moon
Tagi:
przemyslenia
Wiosna - czas zmian, odnowy biologicznej, duchowej itp. Dla mnie to przede wszystkim okres wspomnien. Zeszlorocznych bledow i porazek. Tylko Bog jedyny wie ile rzeczy zrobilabym inaczej. Juz mi sie wydaje, ze jestem zupelnie inna osoba. Teraz nie moglabym na niego nakrzyczec, wypomnic, narzekac. Teraz wszystko byloby inne.
Ale nie bedzie. Los rozstawil nas w dwoch roznych katach niestety tego samego pokoju. Nie mozemy nic zrobic tylko na siebie patrzec. I jak tak na mnie patrzysz w glebi duszy cieszysz sie ze to wlasnie ja, ale z drugiej strony wiesz, ze to tylko ja!!
Za niedlugo minie rok od naszego rozstania. Pamietam to jak dzis. Lezalam zaplakana w lozku i jadlam ciastka popijajac woda mineralna... i pisalam pierwsza notke. Notke o Tobie. Czy to nie dziwne, ze od roku nic sie nie zmienilo? Nadal czasami placze, czesto jem ciastka, a o Tobie mysle caly czas. Czy to sie zmieni? Moze za rok bede szczesliwsza... Moze bede to czytac ale juz nie sama. Moze zycie zamiast kopac w dupe zacznie klepac mnie po ramieniu. Moze...
Ale to za rok! Teraz to teraz... A od roku zmienilo sie tyle, ze przytylam, troszke zmadrzalam i nigdy, nawet przez chwile nie przestalam Cie kochac.
TAK, NADAL CIE KOCHAM!
Ale nie bedzie. Los rozstawil nas w dwoch roznych katach niestety tego samego pokoju. Nie mozemy nic zrobic tylko na siebie patrzec. I jak tak na mnie patrzysz w glebi duszy cieszysz sie ze to wlasnie ja, ale z drugiej strony wiesz, ze to tylko ja!!
Za niedlugo minie rok od naszego rozstania. Pamietam to jak dzis. Lezalam zaplakana w lozku i jadlam ciastka popijajac woda mineralna... i pisalam pierwsza notke. Notke o Tobie. Czy to nie dziwne, ze od roku nic sie nie zmienilo? Nadal czasami placze, czesto jem ciastka, a o Tobie mysle caly czas. Czy to sie zmieni? Moze za rok bede szczesliwsza... Moze bede to czytac ale juz nie sama. Moze zycie zamiast kopac w dupe zacznie klepac mnie po ramieniu. Moze...
Ale to za rok! Teraz to teraz... A od roku zmienilo sie tyle, ze przytylam, troszke zmadrzalam i nigdy, nawet przez chwile nie przestalam Cie kochac.
TAK, NADAL CIE KOCHAM!
Tagi:
zwiazek
No i dziekuje - po Sylwestrze. Opcjonalnie do najsmutniejszego roku w zyciu - sylwester rowniez byl w tym klimacie. Sadness and Sorrow, tyle moge rzec. W nowy rok weszlam z buta solidnie... Znaczy to tyle, ze nic sie nie zmienilo. Moje stanowisko w wielu sprawach pozostaje nienaruszone. Najprawdopodobniej tak juz pozostanie. Nawet nie potrafie sobie wytyczyc 'postanowien noworocznych'. I tak wiem, ze cokolwiek bym sobie nie postanowila predzej dzien zrowna sie z noca niz sila wrzechswiata pomoze mi to spelnic. Nie ma takiej opcji. Sa ludzie, ktorym sie wszystko udaje, sa dobrej mysli, zreszta moze wlasnie dlatego. I sa tez tacy jak jaaaa... ktorzy czasami wola nie wychodzic z domu za sprawa klatwy, czy urokowi, ktory na nich spoczywa. Taaaaak... Ja taka jestem. Pieprze ludziom zycie!
Najciekawsza prawda, ktora nie powinnna mnie w ogole zadziwiac jest istota poczucia winy. Wiem, ze to wszyskto moja wina! Wiem nawet ze na to zaslugiwalam i zasluguje. Tak bedzie bardzo bardzo dlugo. Chcialabym w tym momencie siedziec w wiezieniu na jakis rok. Tylko zebym miala komputer... i internet. Pisalabym z siostra co slychac, przesylalaby mi zdjecia. Wiedzialabym co na swiecie sie dzieje. Wiedzialabym ze na wszystko co sie dookola dzieje nie mam zupelnie zadnego wplywu. To byloby dobre poczucie bezpieczenstwa swoja droga. Bez ludzi, bez nerwow, bez poczucia bezradnosci - musze siedziec to siedze.
Taaa... wiezienie byloby idealnym miejscem dla mnie.
Musze cos zrobic z moim zyciem bo tak nie mozna. Ciagle tkwic w tym samym.
Chcialabym przestac o nim myslec, wiedziec ze go nie kocham. Dzis przeczytalam pewien artykul gdzie pisze, ze jezeli mielismy nieszczesliwe dziecinstwo to gdy pozniej poznajemy jakas milosc, jakiegos powiernika to gdy spotka nas zawod z jego strony caly swiat wali sie nam na leb na szyje jak to mowia. Wydaje mi sie ze wlasnie w moim przypadku tak wlasnie sie stalo. Po prostu... przez ciebie wstydze sie mojego zycia bo stalo sie takie puste, przez ciebie sie ciagle boje! I nawet gdy juz wrocisz to nic nie bedzie takie samo! Moje zycie jest skonczone!
Witaj w 2011 roku Panno H!
Najciekawsza prawda, ktora nie powinnna mnie w ogole zadziwiac jest istota poczucia winy. Wiem, ze to wszyskto moja wina! Wiem nawet ze na to zaslugiwalam i zasluguje. Tak bedzie bardzo bardzo dlugo. Chcialabym w tym momencie siedziec w wiezieniu na jakis rok. Tylko zebym miala komputer... i internet. Pisalabym z siostra co slychac, przesylalaby mi zdjecia. Wiedzialabym co na swiecie sie dzieje. Wiedzialabym ze na wszystko co sie dookola dzieje nie mam zupelnie zadnego wplywu. To byloby dobre poczucie bezpieczenstwa swoja droga. Bez ludzi, bez nerwow, bez poczucia bezradnosci - musze siedziec to siedze.
Taaa... wiezienie byloby idealnym miejscem dla mnie.
Musze cos zrobic z moim zyciem bo tak nie mozna. Ciagle tkwic w tym samym.
Chcialabym przestac o nim myslec, wiedziec ze go nie kocham. Dzis przeczytalam pewien artykul gdzie pisze, ze jezeli mielismy nieszczesliwe dziecinstwo to gdy pozniej poznajemy jakas milosc, jakiegos powiernika to gdy spotka nas zawod z jego strony caly swiat wali sie nam na leb na szyje jak to mowia. Wydaje mi sie ze wlasnie w moim przypadku tak wlasnie sie stalo. Po prostu... przez ciebie wstydze sie mojego zycia bo stalo sie takie puste, przez ciebie sie ciagle boje! I nawet gdy juz wrocisz to nic nie bedzie takie samo! Moje zycie jest skonczone!
Witaj w 2011 roku Panno H!
Tagi:
zwiazek
Na co mi to wszystko bylo? Nie mialam z tego zadnej satysfakcji, a on mi tego nigdy nie wybaczy. Oficjalnie... Jestem przekleta! Sex juz chyba nie jest dla mnie. Przyznaj sie Panie T ze urzekles mnie czyms. Ku### mać! Świat sie wali i pada wprost pod moje stopy, tylko, ze w tym wypadku nic nie moge juz z nim zrobic - bo jest kompletnie zrujnowany!
Tagi:
zwiazek
Moje 21 urodziny minely bezpowrotnie. Nie zrobilam zadnej imprezy - nie chce. No bo co mozna swietowac? Upadek ducha? Prawda jest taka ze czas mija, a ja stoje w miejscu. W swiecie przypadkow i losowych zdarzen. Chyba juz nikomu nie zaufam, zreszta sama nie wiem czego szukam. Najchetniej lezalabym w lozku 24/7. Oto moje nowe hobby - lezenie!Przynajmniej nie kosztuje mnie to nic, zero rozczarowan. Oj tak... Lezenie jest przyjemne.
Swieta sie zblizaja... blee. Chyba sie pozygam jak ktos mi powie WESOLYCH. Tak naprawde fakt dla ktorego nienawidze swiat jest taki, ze cala ludzkosc jest zajeta. Nie wypada isc do baru, na impreze! Trzeba siedziec i zamulac.
Chcialabym wiedziec czy potrafilabym je obchodzic inaczej. Z mezem, dziecmi - po prostu czy potrafilabym sie przestawic z tej nienawisci do swiat rodzinnych. Mysle w sumie, ze tak bardzo tego pragne ze mogloby sie to spelnic. Ale co... ja juz wiem, ze mam krzywa psychike. Tego nie da sie naprawic. Rany pozostaja. Mam przejebane krotko mowiac ;/
Co do Ciebie... Tesknie! Rozumiesz? Nie ma w tym zyciu zadnej pasji, zero emocji, brak poswiecen. Z drugiej strony wiem, ze jestem teraz troche lepszym czlowiekiem z zewnatrz oczywiscie! Bo w srodku... pusta jak zuzyta konserwa. Jezeli ten kolo na gorze siedzi teraz i czyta moj grafik zycia i widzi Nas razem za jakis czas - to cokolwiek bym robila i nie robila i tak sie zisci, rozumiesz? Uogolniajac... Jezeli mam byc z Toba to nawet na krancu swiata sie spotkamy. Wiadomo, ze szczesciu nalezy pomagac, ale my juz nie mamy na to wplywu. Musialby sie zdarzyc cud zebysmy uwierzyli w siebie ponownie. Bez bozek laski chyba nic z tego nie wyjdzie. A jezeli zdarzy sie tak, ze nasze sciezki rozejda sie w dwoch innych kierunkach - bede wiedziec ze tak mialo byc. Grafik zycia sie nie myli. Naszkicowany byl juz 21 lat i 10 dni temu!
Widzisz... radze sobie, przynajmniej mam na wszystko odpowiedz. Moge sobie to jakos wytlumaczyc choc nie wszystko rozumiem do konca. Mam nadzieje ze ci sie ulozy Panie T! Mam nadzieje ze pierwszy pokazesz mi ze milosc jednak istnieje i sie zakochasz. Bylabym naprawde szczesliwa widzac twoje szczescie. Przezylabym to jakos, przelknela porazke...
... a pozniej pozygala :/
Swieta sie zblizaja... blee. Chyba sie pozygam jak ktos mi powie WESOLYCH. Tak naprawde fakt dla ktorego nienawidze swiat jest taki, ze cala ludzkosc jest zajeta. Nie wypada isc do baru, na impreze! Trzeba siedziec i zamulac.
Chcialabym wiedziec czy potrafilabym je obchodzic inaczej. Z mezem, dziecmi - po prostu czy potrafilabym sie przestawic z tej nienawisci do swiat rodzinnych. Mysle w sumie, ze tak bardzo tego pragne ze mogloby sie to spelnic. Ale co... ja juz wiem, ze mam krzywa psychike. Tego nie da sie naprawic. Rany pozostaja. Mam przejebane krotko mowiac ;/
Co do Ciebie... Tesknie! Rozumiesz? Nie ma w tym zyciu zadnej pasji, zero emocji, brak poswiecen. Z drugiej strony wiem, ze jestem teraz troche lepszym czlowiekiem z zewnatrz oczywiscie! Bo w srodku... pusta jak zuzyta konserwa. Jezeli ten kolo na gorze siedzi teraz i czyta moj grafik zycia i widzi Nas razem za jakis czas - to cokolwiek bym robila i nie robila i tak sie zisci, rozumiesz? Uogolniajac... Jezeli mam byc z Toba to nawet na krancu swiata sie spotkamy. Wiadomo, ze szczesciu nalezy pomagac, ale my juz nie mamy na to wplywu. Musialby sie zdarzyc cud zebysmy uwierzyli w siebie ponownie. Bez bozek laski chyba nic z tego nie wyjdzie. A jezeli zdarzy sie tak, ze nasze sciezki rozejda sie w dwoch innych kierunkach - bede wiedziec ze tak mialo byc. Grafik zycia sie nie myli. Naszkicowany byl juz 21 lat i 10 dni temu!
Widzisz... radze sobie, przynajmniej mam na wszystko odpowiedz. Moge sobie to jakos wytlumaczyc choc nie wszystko rozumiem do konca. Mam nadzieje ze ci sie ulozy Panie T! Mam nadzieje ze pierwszy pokazesz mi ze milosc jednak istnieje i sie zakochasz. Bylabym naprawde szczesliwa widzac twoje szczescie. Przezylabym to jakos, przelknela porazke...
... a pozniej pozygala :/
Tagi:
zwiazek
O co miałam go tak naprawde zapytać? O to czy nadal cos dla niego znacze? Wyszedlby z tego pytania z taka gracja i kultura, ze nie moglabym mu nic zarzucic. Niepotrzebnie w ogole pytalam... Tak balam sie odpowiedzi. No i mam. Spotyka sie z inna. Kobieta sukcesu! Inwestujaca w jakas dzialalnosc - jak mi to wytlumaczyl. A ja? Ciagle odpychana, fajna do towarzystwa. Nie zmieniaj sie mowia, kochamy cie taka jaka jestes. Czyli wlasciwie jaka? Wesola, zacierajaca slady cierpienia i zlamanego serca? Samotnosc nie ma nic wspolnego z brakiem towarzystwa...
Siedzac dzisiaj z nim w tym pieprzonym McDonaldzie patrzylam na niego... Glupia! Najpierw myslalam ze mowi o mnie 'dziewczyna z Opola', 'studiuje we Wroclawiu' - rozwialo moje watpliwosci. To nie jestem ja! :(
Sledzac to co sie miedzy nami wydarzylo, budujac retrospekcje wydarzen - wiem, ze za bardzo naciskalam. O kilka nocy na Oleskiej za duzo :/ Wolalam go tamtego, niepewnego, zamyslonego Kujona. Obraz nadzianego, ambitnego, biznesmena w AUDI A6 to byla tylko jakas maska tego co kryje sie w srodku. Egoista - jak sie przyznal! Mam szczescie do Nich, przyciagam dupkow jak magnez. Ale nie... On nie jest dupkiem, spalam na jego umiesnionej klacie, glaskal mnie po glowie... On nie nalezy do dupkow. Wrecz przeciwnie... Jest chlopakiem o ktorego trzeba walczyc. Czy mam jeszcze jakies szanse? Chyba nie. Moze dlatego ze poddalam sie na poczatku... Nie wytrzymalam presji. Musialam poczuc to bezpieczenstwo, ktore on chcial zdystansowac. Tylko CO TERAZ? Czuje milosc, zludna jak sadze po dzisiejszej rozmowie. Tesknie za Toba, KLGK
Siedzac dzisiaj z nim w tym pieprzonym McDonaldzie patrzylam na niego... Glupia! Najpierw myslalam ze mowi o mnie 'dziewczyna z Opola', 'studiuje we Wroclawiu' - rozwialo moje watpliwosci. To nie jestem ja! :(
Sledzac to co sie miedzy nami wydarzylo, budujac retrospekcje wydarzen - wiem, ze za bardzo naciskalam. O kilka nocy na Oleskiej za duzo :/ Wolalam go tamtego, niepewnego, zamyslonego Kujona. Obraz nadzianego, ambitnego, biznesmena w AUDI A6 to byla tylko jakas maska tego co kryje sie w srodku. Egoista - jak sie przyznal! Mam szczescie do Nich, przyciagam dupkow jak magnez. Ale nie... On nie jest dupkiem, spalam na jego umiesnionej klacie, glaskal mnie po glowie... On nie nalezy do dupkow. Wrecz przeciwnie... Jest chlopakiem o ktorego trzeba walczyc. Czy mam jeszcze jakies szanse? Chyba nie. Moze dlatego ze poddalam sie na poczatku... Nie wytrzymalam presji. Musialam poczuc to bezpieczenstwo, ktore on chcial zdystansowac. Tylko CO TERAZ? Czuje milosc, zludna jak sadze po dzisiejszej rozmowie. Tesknie za Toba, KLGK
Tagi:
shit
Mam jedno pytanie... CO TO BEDZIE?
Poznalam kogos... Kogos wyjatkowego. On mowi zeby przystopowac a mi go wciaz MALO i MALO. Gdyby nie to ze nie jestesmy w zwiazku, czasami sie tak zachowujemy. Jak stare dobre malzenstwo jak to mowia. Faceci sa wnerwiajacy... Nie wiadomo o co im tak naprawde chodzi... Dobranoc Karolku
Poznalam kogos... Kogos wyjatkowego. On mowi zeby przystopowac a mi go wciaz MALO i MALO. Gdyby nie to ze nie jestesmy w zwiazku, czasami sie tak zachowujemy. Jak stare dobre malzenstwo jak to mowia. Faceci sa wnerwiajacy... Nie wiadomo o co im tak naprawde chodzi... Dobranoc Karolku
Tagi:
zwiazek
Welcome in OPole.
Studia czas zaczac... Czas leci nieublagalnie. Jeszcze niedawno poruszalam sie po jednej z najwiekszych metropolii- Londynie, a dzis siedze w jakiejs zapchlonej dziurze i odliczam dni do weekendu.
No wlasnie... Weekend! Moje znudzenie kazdym dniem jest wprostproporcjonalne do moich rozterek zyciowych. Dni wolne sa katorga, dni na uczelni jeszcze wieksza. Wiekszosc dnia przesypiam zeby w nocy posiedziec i pomyslec. Wtedy przynajmniej wiem ze on spi! To mi pomaga. Wiem ze nie jest z zadna dziewczyna i nie pije- po prostu SPI! Niewinnie! Ostatnie dwa tygodnie byly bardzo zadziwiajace. Po powrocie z Londynu zalamalam sie szczerze powiedziawszy. Nie wiem dokladnie czym, moze rzeczywistoscia. Szara, bura i ponura :/
Ponowne kontaktowanie sie z figurantem T nie przyszlo mi na dobre. W glebi duszy sadzilam, ze pozostanie przyjaciolmi po tak burzliwym zwiazku bedzie najwlasciwsza decyzja! Mylilam sie. Po tym wszystkim wiecej sie po nim spodziewalam. Moze jakiegos zainteresowania wiekszego, zauwazenia. Niestety tak nie bylo. CHulal ile dusza zapragnela i nie bardzo zwazal na moja obecnosc. Trudno... Moze faktycznie mnie nie kocha, albo,,, jest swietnym aktorem. Trudno go rozgryzc.
Niestety pech tak chcial, ze podczas mojego trudnego czasu powrotu z Edenu do piekla Pan T obchodzil swoje 24 urodziny. Ja - jako 'jego byla' chcialam zeby spedzil je ze mna, wiec chcac nie chcac skontaktowalam sie z nim odnosnie swietowania jakze waznego dla niego dnia. Zaluje tego poniekad. Po wielu wydarzeniach, ktorych niestety poniekad bylam swiadkiem wyznalam mu KLAMSTWO. Bo wyrzeczenie sie milosci do osoby, ktora sie bezgranicznie kocha to najochydniejsze klamstwo na swiecie. Zostalam postawiona przed faktem dokonanym i ze tak powiem wyboru wiekszego nie mialam. Pozostalo mi zrobienie z siebie idiotki wyznanie milosci i zupelna kompromitacja lub przygwozdzenie go troszke do muru. Nie jestem zwolenniczka wyrzekania sie milosci w imie wstydu czy zalu, ale w tym wypadku to chyba byla najlepsza opcja i chyba dotad najodwazniejszy czyn jakiego sie dopuscilam.
Po czasie zdalam sobie sprawe ze chyba musze mu wyjasnic te klamstwa, ktorymi go nakarmilam. Jak to sie mowi NIECH SIE DZIEJE WOLA NIEBA. Musze powiedziec prawde o swoich podbojach seksualnych w Londynie i o moich uczuciach. Mialam wrazenie ze gdy on ze mna rozmawial byl zupelnie szczery, natomiast jaaaa - not really :/
I naprawde nie wiem czy to sie przyda na cos, ale ja bede miala czyste sumienie po tym wszystkim. Czysta karta bezwzgledu na to czy wyjdzie mi to na dobre czy nie?!
Stay Tuned
Studia czas zaczac... Czas leci nieublagalnie. Jeszcze niedawno poruszalam sie po jednej z najwiekszych metropolii- Londynie, a dzis siedze w jakiejs zapchlonej dziurze i odliczam dni do weekendu.
No wlasnie... Weekend! Moje znudzenie kazdym dniem jest wprostproporcjonalne do moich rozterek zyciowych. Dni wolne sa katorga, dni na uczelni jeszcze wieksza. Wiekszosc dnia przesypiam zeby w nocy posiedziec i pomyslec. Wtedy przynajmniej wiem ze on spi! To mi pomaga. Wiem ze nie jest z zadna dziewczyna i nie pije- po prostu SPI! Niewinnie! Ostatnie dwa tygodnie byly bardzo zadziwiajace. Po powrocie z Londynu zalamalam sie szczerze powiedziawszy. Nie wiem dokladnie czym, moze rzeczywistoscia. Szara, bura i ponura :/
Ponowne kontaktowanie sie z figurantem T nie przyszlo mi na dobre. W glebi duszy sadzilam, ze pozostanie przyjaciolmi po tak burzliwym zwiazku bedzie najwlasciwsza decyzja! Mylilam sie. Po tym wszystkim wiecej sie po nim spodziewalam. Moze jakiegos zainteresowania wiekszego, zauwazenia. Niestety tak nie bylo. CHulal ile dusza zapragnela i nie bardzo zwazal na moja obecnosc. Trudno... Moze faktycznie mnie nie kocha, albo,,, jest swietnym aktorem. Trudno go rozgryzc.
Niestety pech tak chcial, ze podczas mojego trudnego czasu powrotu z Edenu do piekla Pan T obchodzil swoje 24 urodziny. Ja - jako 'jego byla' chcialam zeby spedzil je ze mna, wiec chcac nie chcac skontaktowalam sie z nim odnosnie swietowania jakze waznego dla niego dnia. Zaluje tego poniekad. Po wielu wydarzeniach, ktorych niestety poniekad bylam swiadkiem wyznalam mu KLAMSTWO. Bo wyrzeczenie sie milosci do osoby, ktora sie bezgranicznie kocha to najochydniejsze klamstwo na swiecie. Zostalam postawiona przed faktem dokonanym i ze tak powiem wyboru wiekszego nie mialam. Pozostalo mi zrobienie z siebie idiotki wyznanie milosci i zupelna kompromitacja lub przygwozdzenie go troszke do muru. Nie jestem zwolenniczka wyrzekania sie milosci w imie wstydu czy zalu, ale w tym wypadku to chyba byla najlepsza opcja i chyba dotad najodwazniejszy czyn jakiego sie dopuscilam.
Po czasie zdalam sobie sprawe ze chyba musze mu wyjasnic te klamstwa, ktorymi go nakarmilam. Jak to sie mowi NIECH SIE DZIEJE WOLA NIEBA. Musze powiedziec prawde o swoich podbojach seksualnych w Londynie i o moich uczuciach. Mialam wrazenie ze gdy on ze mna rozmawial byl zupelnie szczery, natomiast jaaaa - not really :/
I naprawde nie wiem czy to sie przyda na cos, ale ja bede miala czyste sumienie po tym wszystkim. Czysta karta bezwzgledu na to czy wyjdzie mi to na dobre czy nie?!
Stay Tuned
Tagi:
zwiazek
Tęskni, ale to jest cena jaką musi płacić żeby nie być ze mną, nie chce, nie może. Powiedz mi jak przeżyjemy życie tęskniac i omijajac sie broniac sie przed uczuciem?! Wiem, ze musimy! Ja tak samo, dokladnie to! Wiec co Panie T, zapowiada sie ciekawa przyszlosc, co? Oparta na klamstwie, zdradach i rozczarowaniu, ktore mi zagwarantowales?? I przede wszystkim osobno! cheers
Tagi:
zwiazek
Because of you I'm ashamed of my life cuz it's empty... because of youuuuuuu... I AM AFRAID!!!
Tagi:
zwiazek
Musialam wrocic tutaj, do Ojczyzny. Nie chcialam, musialam! I znow patrze na wszystko co mi ciebie przypomina. Na twoj dom, choc juz nie wyglada tak samo. Na okolice! Na nasza ulubiona pizzerie i miejsce gdzie spotykalismy sie po raz pierwszy. Teraz chodze tam sama, zapalic. Wszystko mi ciebie przymina Panie T. Co ja mam teraz zrobic?
Czuje sie fatalnie, widze kolory w sepi. Co mi dolega? Nic nie cieszy, wszyskto co ma swoje konsekwencje doluje. Nie spie w nocy bo wiem ze ty spisz i wtedy moge spokojnie myslec. W dzien spie bo wiem ze jestes na nogach, a ja wole nie wiedziec z kim. Jestem wrakiem czlowieka. Nie chce tak zyc. Chce sie cieszyc tym co mam, bo przeciez lata tak szybko uciekaja. Chcialabym sie uwolnic od tego wszysktiego, Wyjechac! jak do londynu! Oj tak... tam, zabiegana nie mam czasu myslec. Spotykam ludzi, ktorych nie wiedzialam ze kiedykolwiek spotkam. Jestem busy! Tutaj! Mysle. Ale o kim?
Wydaje sie ze o czlowieku ktory mnie zranil doglebnie. Ktory ucieka na moj widok, moze nawet go wtedy mdli. Mowa tu jest o mezczyznie, ktory zamienil mnie na kilka innych przelotnych dziewczynek. Ktory nadal mnie nie szanuje ;(
Jestem wykonczona! Wyczerpana psychicznie!
Wiesz co... tesknie za Toba draniu! Nigdy juz do ciebie nie wroce, ale tesknie jak pojebana.
Widac nie potrafie zyc bez ciebie, przykro mi ze ty nie dosc ze dajesz rade to wlasciwie jeszcze cie to zycie cieszy. Wytlumacz mi jak ty to robisz? Trzeba wyciac sobie serce, czy upijac do zapomnienia co sie wyczynilo? Doradz mi to tez tak sprobuje :(
Dobranoc dla wszystkich zlamanych serc w Polsce i moze nawet w Londynie :(
Czuje sie fatalnie, widze kolory w sepi. Co mi dolega? Nic nie cieszy, wszyskto co ma swoje konsekwencje doluje. Nie spie w nocy bo wiem ze ty spisz i wtedy moge spokojnie myslec. W dzien spie bo wiem ze jestes na nogach, a ja wole nie wiedziec z kim. Jestem wrakiem czlowieka. Nie chce tak zyc. Chce sie cieszyc tym co mam, bo przeciez lata tak szybko uciekaja. Chcialabym sie uwolnic od tego wszysktiego, Wyjechac! jak do londynu! Oj tak... tam, zabiegana nie mam czasu myslec. Spotykam ludzi, ktorych nie wiedzialam ze kiedykolwiek spotkam. Jestem busy! Tutaj! Mysle. Ale o kim?
Wydaje sie ze o czlowieku ktory mnie zranil doglebnie. Ktory ucieka na moj widok, moze nawet go wtedy mdli. Mowa tu jest o mezczyznie, ktory zamienil mnie na kilka innych przelotnych dziewczynek. Ktory nadal mnie nie szanuje ;(
Jestem wykonczona! Wyczerpana psychicznie!
Wiesz co... tesknie za Toba draniu! Nigdy juz do ciebie nie wroce, ale tesknie jak pojebana.
Widac nie potrafie zyc bez ciebie, przykro mi ze ty nie dosc ze dajesz rade to wlasciwie jeszcze cie to zycie cieszy. Wytlumacz mi jak ty to robisz? Trzeba wyciac sobie serce, czy upijac do zapomnienia co sie wyczynilo? Doradz mi to tez tak sprobuje :(
Dobranoc dla wszystkich zlamanych serc w Polsce i moze nawet w Londynie :(
Tagi:
zwiazek
Jutro Polska... Przyjelam to z chlodem i bez zbytniego rozczarowania. Znaczy sie nie chce mi sie wracac, wolalabym zostac. Ale z drugiej strony nie wyobrazam sobie pracowac w restauracji :/ To nie dla mnie... Praktyki w Hutchinsonie byly ciekawsze, choc za darmo (ale to tez wiem czemu ;) )
Wczoraj imprezka... Londynczycy sa crazyyyyyyyyyyyyyyy. Zaciaglam jednego do lozka, sliczny byl, nie wiem czy pelnoletni. Czulam sie taka staaaaaaara. No w sumie tak... lata uciekaja, sa juz mlodsi ode mnie.
Pierwszy kontakt z Panem P juz byl, obylo sie bez emocji, pisze ze mna jak z jadowitym wezem. Jest ostrozny, jakbym chciala go skrzywdzic.
Oj Zlociutki... nic z tych rzeczy. Nikt Cie bardziej nie skrzywdzi tak jak sam sie skrzywdziles. BEZ IRIONII, ale uwazam ze tak wlasnie jest. I co ci z tego? Komentarze KTO IDZIE NA PIWO? I co z tego ze odzywa sie 5 lasek w tym jedna twoja byla. Nie robi to na mnie zadnego wrazenia. Jedyne co robie czytajac takie komentarze to wydaje z siebie dystyngowany, minimalistyczny smiech (gwaltowne wydmuchniecie powietrza przez nos), to wszystko! Sorry... bylam twoja najwieksza miloscia, a potraktowales mnie jak smiecia na koniec zrywajac smsem, nie bedziesz milszy dla zadnej innej. A moze sie myle, moze dla tej jednej jedynej bedziesz!
Panie T. mnie mezczyzni nie szanuja, co gorsze sama przestalam siebie szanowac...Widze to po swoim zachowaniu.
Widze to po seksie z przypadkowymi mezczyznami... Mamma Mia co to sie porobilo ze mna????!
Moje serce chyba umarlo, albo zostalo wyrwane przez to cierpienie ktore mi zadales. Nie czuje nic! Kompletnie, nawet gdy cie widze. Nie czuje zadnych emocji, nie czuje szczescia i podniecenia. Czuje strach!
TAK! NAPRAWDE SIE BOJE!
Wczoraj imprezka... Londynczycy sa crazyyyyyyyyyyyyyyy. Zaciaglam jednego do lozka, sliczny byl, nie wiem czy pelnoletni. Czulam sie taka staaaaaaara. No w sumie tak... lata uciekaja, sa juz mlodsi ode mnie.
Pierwszy kontakt z Panem P juz byl, obylo sie bez emocji, pisze ze mna jak z jadowitym wezem. Jest ostrozny, jakbym chciala go skrzywdzic.
Oj Zlociutki... nic z tych rzeczy. Nikt Cie bardziej nie skrzywdzi tak jak sam sie skrzywdziles. BEZ IRIONII, ale uwazam ze tak wlasnie jest. I co ci z tego? Komentarze KTO IDZIE NA PIWO? I co z tego ze odzywa sie 5 lasek w tym jedna twoja byla. Nie robi to na mnie zadnego wrazenia. Jedyne co robie czytajac takie komentarze to wydaje z siebie dystyngowany, minimalistyczny smiech (gwaltowne wydmuchniecie powietrza przez nos), to wszystko! Sorry... bylam twoja najwieksza miloscia, a potraktowales mnie jak smiecia na koniec zrywajac smsem, nie bedziesz milszy dla zadnej innej. A moze sie myle, moze dla tej jednej jedynej bedziesz!
Panie T. mnie mezczyzni nie szanuja, co gorsze sama przestalam siebie szanowac...Widze to po swoim zachowaniu.
Widze to po seksie z przypadkowymi mezczyznami... Mamma Mia co to sie porobilo ze mna????!
Moje serce chyba umarlo, albo zostalo wyrwane przez to cierpienie ktore mi zadales. Nie czuje nic! Kompletnie, nawet gdy cie widze. Nie czuje zadnych emocji, nie czuje szczescia i podniecenia. Czuje strach!
TAK! NAPRAWDE SIE BOJE!
Tagi:
zwiazek
10 mln ludzi - to zdaje sie byc jednak za malo jak dla mnie. Za duzo tu roznic pomiedzy nami, za duzo Nas dzieli Kimkolwiek-Jestes. Dobrze, ze przynajmniej oboje to wiemy. To 'cos' zdarzylo sie raz i sie juz nie powtorzy - tak sobie przyzeklam. Nie dam jeszcze rady, nie jestem gotowa pomimo iz nie mysle. Bo juz nie mysle, zapominam i jeszcze nigdy nie cieszylam sie tak bardzo z zapominania.
Mr head cheef Im begging you, please come back. I wanna see you the last time for a little while. Just that!
Speak like I never knew you... look at you to remember Bastard! Im gonna miss you James! :(
wiesz jak to jest budzić się co noc czując łzy pod powiekami? słyszeć jak serce wygrywa marsz żałobny? jak podczas 40 stopniowej temperatury odczuwać wewnętrzne zimno i jak wśród miliona ludzi być samym? jeśli nie wiesz, to nie pierdol, że mnie rozumiesz!
Mr head cheef Im begging you, please come back. I wanna see you the last time for a little while. Just that!
Speak like I never knew you... look at you to remember Bastard! Im gonna miss you James! :(
wiesz jak to jest budzić się co noc czując łzy pod powiekami? słyszeć jak serce wygrywa marsz żałobny? jak podczas 40 stopniowej temperatury odczuwać wewnętrzne zimno i jak wśród miliona ludzi być samym? jeśli nie wiesz, to nie pierdol, że mnie rozumiesz!
Tagi:
zwiazek


